Blog > Komentarze do wpisu

Perpetum mobile, czyli Martina wizja internetu

Ostatnio bywałem w paru sieciowych miejscach typu Web 2.0 (wikipedia, grono.net, wykop.pl, różne blogi itp.). Są to miejsca, gdzie internauci są nie tylko odbiorcami, ale mają aktywny wpływ na zawartość serwisu, współtworzą, a nie tylko czytają. Można na postawie tego próbować poznać, kim są i jacy są internauci. Poczynione w w ten sposób obserwacje zmusiły mnie do ponownego zastanowienia się nad zagadnieniem "Czym jest internet" (chodzi mi tu o internet jako zbiorowość ludzi, a nie zwoje kabli oplatających tony metalu i kilogramy kwarcu).

Otóż stwierdzić należy, że internet w większej części składa się z niedorozwiniętych umysłowo półanalfabetów bez własnych poglądów, zasad i życiowych celów. Powiedzenie, że przeciętny internauta jest dojrzały niczym zielone jabłko byłoby wysoce nietrafne - przeciętny internauta przejawia dojrzałość co najwyżej pestki. Typowy bywalec stron internetowych wnosi tyle wartościowych rzeczy do każdej dyskusji, ile mrówka do stodoły, zaś jego ego osiągnęło rozmiary World Trade Center i rośnie dalej. Krótko mówiąc, typowy internauta jest tępym, bezmyślnym idiotą, przeciętnym do obrzydliwości, kretynem, który stara się za wszelką cenę wykazać swoją wyjątkowość, zamiast zamknąć gębę i uczyć się od innych.

Dziś czynność tępego klikania w kolejne linki zajęła miejsce bezmyślnego przerzucania kanałów pilotem od telewizora, tak popularnego wśród starszego pokolenia, które będąc wcale nie bardziej rozwiniętym umysłowo, przejawiało chociaż czasem oznaki zainteresowania czymś, na czym mu zależało. Przeciętnemu internaucie zależy głównie na tym, żeby ktoś dostarczył mu rozrywki, możliwie szybko i możliwie tanio, zaś światopogląd ogranicza się do totalnych, bo zupełnie bezkrytycznych, ataków w formie pomyj wylewanych na łeb któregoś z polityków, najchętniej jeszcze głupszego od tego, kto go krytykuje (coraz mniej już takich). Wszelka rzeczowość, innowacyjność, cierpliwość, pracowitość, szacunek do rozmówcy nie mają w internecie racji bytu.

Z tych odpadków masowej "kultury" tworzonej przez MTV, Polsat i RMF-FM powstało główne jądro internetu - morze umysłowych kalek, rzesza zombie, których wszystkie procesy życiowe podporządkowane zostały potrzebie konsumpcji. Nie umieją oni pisać, czytać, składać myśli, wyciągać logicznych wniosków, samodzielnie myśleć ani ze sobą rozmawiać. Wszystko, co z siebie dają jest szybkie, uproszczone i jest kopią z kopii z kopii - co widać dobrze po stylu pisania. To właśnie oni tworzą internet - koszmarne wysypisko informacyjnych śmieci, które z założenia miało być platformą rozwoju wolnej, niczym nie skrępowanej myśli ludzkiej. Niestety, znów okazało się, że z próżnego i Salomon nie naleje - trzeba najpierw mieć coś samemu w środku, żeby móc dawać innym. Tej "myśli ludzkiej" jest zadziwiająco niewiele, większość stanowią niezdarne próby pokazania własnej pępkoświatowości milionom innych pępków świata. Na szczyty wybija się nie to, co najlepsze i najwartościowsze, ale to, co najgłośniejsze - tu akurat internet nie różni się niczym od świata poza nim. Na szczytach więc panoszy się pogryziona, przerzuta i przetrawiona, masowo produkowana tandeta w pięknym, przyciągającym wzrok opakowaniu, zaś prawdziwe perły - a nie jest ich wiele - toną w gnojówce. Twórcy tej gnojówki - leniwe i puste umysły wychowywane latami przez reklamy na poprawnych konsumentów - żywią się gnojówką, oddychają gnojówką i wydalają gnojówkę. Internet - gnojówkowe perpetum mobile!

Tak więc ostatecznie doszedłem do wniosku, że internet na dzień dzisiejszy składa się w głównej mierze z bezwartościowego badziewia w przyciągającym wzrok opakowaniu, wchłanianego na pół świadomie przez tłum egocentrycznych debili. Tak, tak, od czasów ArpaNet i początków internetu wieeele się zmieniło. Trzeba być na bieżąco, żeby nie stracić łączności z rzeczywistością, bo skutki tego mogą być fatalne (spotkało to na przykład biednego pana Giertycha).

Oczywiście wizja takiego internetu nie napawa optymizmem. Ale z drugiej strony działa jak katharsis, a człowiek, który zaakceptował rzeczywistość jest zwykle spokojniejszy.

Wniosek na koniec płynie taki: jeżeli nie da się zmieniać rzeczywistości, się można z niej, metodą Sowizdrzała, śmiać. Byle tylko tak jak on nie skończyć na stosie...

Czego sobie i wam życząc, żegna sie z głębokim westchnieniem,

czwartek, 18 maja 2006, martin.lechowicz

Polecane wpisy

  • Świat Nikodema Dyzmy

    Z okazji przeczytania ostatniego rozdziału "Kariery Nikodema Dyzmy", dodaję niniejszym nowy wpis, w którym chciałbym podzielić się dość oczywistym spostrzeżenie

  • Zakochani w żałobach narodowych

    Znów zginęło 20 osób i prezydent przygotowuje się do ogłoszenia kolejnej żałoby narodowej.Jeżeli mu się uda, będzie to ósma żałoba narodowa od 2004 roku. Będzie

  • Polemika

    W samym środku listopada ubiegłego roku napisałem felieton pod tytułem "W Polsce zmienia się tylko bieliznę" i opublikowałem go na portalu Interia360. O dziwo,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
amadea83
2006/05/18 15:46:50
Sporo niestety jest racji w tym co piszesz. Ale z Internetem jak z każdą ogólnodostępną rozrywką - im bardziej masowy odbiorca (a tutaj także nadawca), tym niższy poziom całości.
-
Gość: tubu5000, *.chello.pl
2006/05/23 11:25:10
duzo racji masz, choc twierdzenie, ze internet to banda debili jest tez mocnym uproszczeniem :)
-
Gość: sowizdrzała, *.neoplus.adsl.tpnet.pl
2006/11/30 20:59:16
postaram się od tak mądrej i wartościowej i spokojnej osoby jak ty uczyć rzeczywistości oraz poznawać to co jest w życiu najwazniejsze . dobrze grasz
Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).