Blog > Komentarze do wpisu

Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce

"Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce" - tak śpiewał kiedyś Tomasz Lipiński. Taki też obraz widziałem dziś rano, kiedy poszedłem do punktu sprzedaży MPK w Krakowie kupić bilet miesięczny. Dalsze słowa piosenki brzmią: "i wciąż było mało i ciągle chciał więcej, i wciąż nie starczało, ciągle było brak". Też pasuje. Kolejka po bilety wychodziła z budynku i wiła się malowniczo wzdłuż ściany niczym bluszcz, głównie z powodu zimna i deszczu.

Jeżeli nie znasz piosenki "Jeszcze będzie przepięknie" nawet się nie przyznawaj: natychmiast poszukaj w internecie i posłuchaj, zanim ktoś się zorientuje i uzna cię (kto wie czy nie słusznie) za półanalfabetę. A jeżeli nie wiesz jak wygląda kolejka po bilety miesięczne, jesteś w dniu dzisiejszym szczęśliwszy niż ja i powinieneś się cieszyć. Ja byłem szczęśliwy z tego dokładnie powodu do dzisiaj, bo jeździłem po mieście skuterem, co ma szereg licznych zalet. Do największych należy rozkoszne omijanie gigantycznych korków, którymi sparaliżowali Kraków ci, którzy zapragnęli żeby nam się żyło lepiej i dlatego zaczęli budować nam drogi, dzięki którym nie będzie korków. Podejrzewam, że na ten samej zasadzie Stany Zjednoczone walczą o pokój w Iraku. Drugą zaletą jeżdżenia skuterem było to, że nie musiałem widzieć na oczy ciemnego tłumu, który kłębi się i wyciąga ręce po bilety miesięczne u przewoźnika, który ciekawym zbiegiem okoliczności, jest jedynym w Krakowie. A pamiętam jeszcze, kiedy prywatyzowano MPK w Krakowie w 1997 roku: państwową firmę podzielono na kilkanaście spółek, które miały między sobą konkurować i walczyć o klienta. Tak mówili. A dziś jest tylko jedna i walczy o klienta sama ze sobą. A w czasie wolnym walczy z klientem, który brudzi, psuje, zajmuje niepotrzebnie czas i w ogóle tylko przeszkadza. Mamy więc dziś zupełnie inną sytuację niż kiedyś. Nastał kapitalizm, do którego dążyliśmy, bo zamiast państwowej socjalistycznej firmy mamy teraz prywatną spółkę (której właścicielem jest państwo), która zaciekle walczy o klienta na wolnym rynku przewoźników. W dodatku jest to spółka pełna altruizmu, bo dba o klienta wyłącznie z dobrego serca. Bo jaki ma inny powód żeby o niego dbać?

Nie kupiłem biletu miesięcznego. Poszedłem 20 kroków dalej i kupiłem bilet w kiosku. Bez kolejki.

Jeżeli w tym miejscu pomyślałeś, że przecież mi się to nie opłaca, to zastanów się czy przypadkiem sam nie jesteś częścią ciemnego, kłębiącego się tłumu. Po czym to poznać? Na przykład po tym, że ktoś stoi przez godzinę w kolejce, bo 2,50zł ma dla niego większą wartość niż uniknięcie upokarzającego stania w kolejce. Tak, uważam, że stanie w godzinnej kolejce na deszczu po coś, za co w dodatku płacisz, jest czymś upokarzającym. O stracie czasu, zdrowia, i zepsutym humorze nawet nie wspominam.

"Jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie" - śpiewał Tilt. Nie, nie będzie, nie będzie nigdy, nie tutaj i nie z tymi ludźmi. Nie, dopóki przeciętny Polak widząc godzinną kolejkę po bilety miesięczne nie stanie zdziwiony, następnie parsknie śmiechem i powiedziawszy "pie***lę" kupi normalny bilet bez kolejki, bo jego godność jest warta więcej niż oszczędność stu złotych na miesiąc. Zdaję sobie sprawę z tego, że dla większości czytających jest to postawa dziwaczna i niezrozumiała - co tylko dowodzi, że mam rację. I pokazuje ile dla kogo jest warta jego osobista godność i za jak niską cenę gotów jest ją sprzedać.

Ktoś by mógł powiedzieć, że to samo robi prostytutka: sprzedaje się w zamian za swoją godność. Ale to nie tu jest istota problemu, bo przecież egzystencja w realnym świecie rzadko daje możliwość robienia dokładnie tego, co się chce. Jesteśmy zmuszeni do sprzedawania się za pieniądze, zrzekania się jakiejś części naszej godności, poglądów, marzeń czy choćby gustu. Tylko w teorii, w bajkach i na salach wykładowych uniwersytetów człowiek ma zawsze jakiś wybór. W rzeczywistości wybór jest mocno ograniczony. Świadome życie to sztuka wyboru w warunkach ograniczonych zasobów. Bo ważne jest nie to, co człowiek by kupił, gdyby miał milion dolarów. Ważne co kupi, kiedy ma dwadzieścia złotych.

Sprawa jest o wiele bardziej prozaiczna: ten naród to nie ludzie, to bydło. To bardzo dosadne określenie, ale zbyt dobrze pasuje, żeby go nie użyć. Ludzie mogą uważać się za perły człowieczeństwa, ale jeżeli ktoś myśli jak bydło, zachowuje się jak bydło i ma dążenia i ideały bydła, to ja mówię, że to jest bydło. I nie wyobrażam sobie, że może jeszcze wokół mnie być przepięknie i może jeszcze być normalnie, kiedy ze wszystkich stron otacza mnie bydło. Patrzę na Polskę i widzę oborę.

Najbardziej mierzi mnie to, że ta trzoda hodowlana żyje tak jak żyje z własnej, nieprzymuszonej woli. Spotyka ich to co ich spotyka, na ich własne życzenie. Ludzie stoją w kolejce i narzekają, że zimno i kolejka długa, zamiast iść tam, gdzie jej nie ma. Płacą koszmarnie wysokie podatki, i narzekają, że rząd im je zabiera, a sami go przecież wybrali. I ja sam boję się (jak Agent Smith w Matrix'ie), że też tym przesiąkam, bo psioczę na to wszystko, zamiast zabrać się stąd, wyjechać i więcej nie wracać. Ale jeszcze zdążę to zrobić. Przynajmniej dla mnie jeszcze będzie przepięknie, jeszcze będzie normalnie.

Kiedyś w podstawówce na lekcji polskiego czytaliśmy wiersz "Mieszkańcy" Tuwima. Nie cytuję, bo każdy kto ma więcej inteligencji niż Zając Poziomka łatwo znajdzie. Pamiętam, jak nauczycielka twierdziła, że Tuwim w tym wierszu zachwyca się przedstawionym światem mieszczan. Tak się oburzyłem tą sugestią, że zacząłem głośno protestować:
- Jak to się zachwyca? Przecież obraża ich w każdym zdaniu! Z całego wiersza bije obrzydzenie. Nie mówi się "i zasypają z mordą na piersi" o kimś, kim się zachwyca!
Pani nie znalazła na to żadnego argumentu, ale racji mi nie przyznała. No po prostu zachwyca się i już. Bo program tak mówi.

Ale dziś rozumiem trochę więcej i myślę, że pani (lub raczej program edukacyjny, którego musiała się trzymać, biedaczka) reprezentowała spojrzenie prawdziwego Polaka. Bo prawdziwy Polak lubi rzeczy złe, głupie, obrzydliwe i upokarzające. Może wtedy ponarzekać i pobluzgać. Nie cierpi kolejek, ale jednak w nich stoi - i zachwyca się nimi w jakiś perwersyjny, turpistyczny sposób. Prawdziwa Polka przychodzi do domu i mówi: "jak tu brudno w tym domu", a kiedy zaoferujesz, że posprzątasz, szybko mówi: "nie nie, nie trzeba" albo "zostaw, to i tak nie pomoże". Powie, że chciałaby wyjść raz z domu, a nie zajmować się garami, ale kup jej bilet do kina - nie pójdzie. Prawdziwy Polak przychodzi do domu i zaczyna narzekać, że za mało zarabia, ma głupich współpracowników i najgłupszego na świecie szefa. Ale jak mu zasugerujesz, żeby zmienił pracę, skoro jest tak fatalna, mówi: "co, po 20 latach?" - nie zmieni. Po prostu prawdziwy Polak potrzebuje żyć w warunkach obory, w której jest brzydko, staro, śmierdzi i nic nie działa. Wtedy czuje się u siebie.

Co do biletu miesięcznego, kupię jutro. Jak nie będzie kolejki. A jak będzie, kupię bilet zwykły i przyjde pojutrze. Albo zatrudnię kogoś, komu dam 5 złotych za stanie przez godzinę w kolejce (nie byłby to z resztą pierwszy raz). Moja alergiczna niechęć do robienia rzeczy, które mnie upokarzają jest kosztowna, ale pomyślcie co za to mam i co myślę o sobie, kiedy patrzę w lustro! Chociaż podejrzewam, że niewielu z was zrozumie o czym mówię.

A może się mylę? Może faktycznie warto stać w kolejkach, wypełniać formularze, pisać podania, iść do wojska z poboru i robić inne upodlające rzeczy? Bo przecież godzina szybko minie, a te pare złotych zawsze się przyda. Może to po prostu kwestia wyboru nie podlegająca ocenie, jak wybór koloru swetra. A może to po prostu klasyczny wybór pomiędzy "mieć" a "być", gdzie każdy wie jak powinien wybrać, ale w praktyce każdy wybiera inaczej.

Pamiętajcie, że nigdy nie jest za późno, żeby zrobić krok w bok i wyjść z tłumu. W tłumie jest cieplej i łatwiej się idzie, ale za to duszno i nic nie widać. Mądrych wyborów praktycznych życzę każdemu, zwłaszcza w tych żałosnych czasach.

środa, 07 listopada 2007, martin.lechowicz

Polecane wpisy

  • Świat Nikodema Dyzmy

    Z okazji przeczytania ostatniego rozdziału "Kariery Nikodema Dyzmy", dodaję niniejszym nowy wpis, w którym chciałbym podzielić się dość oczywistym spostrzeżenie

  • Zakochani w żałobach narodowych

    Znów zginęło 20 osób i prezydent przygotowuje się do ogłoszenia kolejnej żałoby narodowej.Jeżeli mu się uda, będzie to ósma żałoba narodowa od 2004 roku. Będzie

  • Polemika

    W samym środku listopada ubiegłego roku napisałem felieton pod tytułem "W Polsce zmienia się tylko bieliznę" i opublikowałem go na portalu Interia360. O dziwo,

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: Kylu, 195.117.13.*
2007/11/08 12:37:30
No już nie obrażaj bydła. Bydło w przeciwieństwie do tego czegoś co nazywa się społeczeństwem, nie ma zbyt dużego wyboru; oni - mają.
Poza tym nasuwa się jedno, aczkolwiek zajebjaszczo ważne pytanie. Dlaczego nie jeździsz już skuterem po mieście? A jeżeli chodzi o stanie w kolejce to hmmm, może jest to zachowanie kolektywne. Martin, jakbyś widział na mieście biegnący gdzieś tłum, to czy z czystej ciekawości, nie poleciałbyś za stadem? Może w ludzie stają w kolejce, bo innie ludzie stoją w kolejce. Przecież jak tzw. człowiek widzi tłum stojący w kolejce, no to sobie uświadamia, że jedyne co może zrobić, to stać w kolejce. Skoro wszyscy w moim wieku idą do wojska, to ja też powinienem. Skoro wszyscy zgadzają się na grabież ze strony władzuchny, to ja też muszę, itd. Problemem nie jest to, że ludzie nie potrafią myśleć. Problemem jest to, że ludzie nie potrafią myśleć samodzielnie. Albo po prostu są zbyt przywiązani do tych paru groszy. Swoją drogą, zastanawiam się, jak to wygląda w innych krajach.
-
Gość: Martin, *.citynet.pl
2007/11/09 00:46:02
Nie jeżdżę skuterem, bo zima się zrobiła i śnieg zaraz zacznie padać. W zimnie to ja jeżdżę pojeżdżę, ale po śniegu nie da rady.
-
Gość: Kylu, 195.117.13.*
2007/11/09 10:12:38
Aaaa. Myślałem, że w ogóle przestałeś jeździć. Że się gdzieś roztrzaskał na drzewie, albo co.
-
Gość: tristan, *.mojasiec.com
2007/11/11 11:33:30
kolejki, jak ja ich nienawidze. Lubie miejsca gdzie s
Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).