Blog > Komentarze do wpisu

Prawo do niegodnej śmierci

Zdawałoby się, że to będzie zwykły, zimny, szary wtorek, nudny jak życie w Unii Europejskiej, a tu proszę, miła niespodzianka: oto na Placu Wolności w Łodzi pojawił się Desperat! Desperat oblał się czymś łatwopalnym i grozi. Żąda zwolnienia z aresztu siedmiu żołnierzy, których wsadzono za to, że robili dokładnie to, po co ich tam posłali, co jest oczywiście, daleko posuniętym idiotyzmem. Nie mniejszym idiotyzmem jest żądanie przez jakiegoś faceta, żeby ich zwolnić z aresztu. Równie dobrze można by żądać od chmur, żeby przestał z nich padać deszcz. Nie wiem czego Desperat oczekuje: że po prostu otworzą żelazne drzwi i powiedzą: "a dobra, idźcie sobie"?
Zdawałoby się, że to będzie zwykły, zimny, szary wtorek, nudny jak życie w Unii Europejskiej, a tu proszę, miła niespodzianka: oto na Placu Wolności w Łodzi pojawił się Desperat!

Desperat oblał się czymś łatwopalnym i grozi. Żąda zwolnienia z aresztu siedmiu żołnierzy, których wsadzono za to, że robili dokładnie to, po co ich tam posłali, co jest oczywiście, daleko posuniętym idiotyzmem. Nie mniejszym idiotyzmem jest żądanie przez jakiegoś faceta, żeby ich zwolnić z aresztu. Równie dobrze można by żądać od chmur, żeby przestał z nich padać deszcz. Nie wiem czego Desperat oczekuje: że po prostu otworzą żelazne drzwi i powiedzą: "a dobra, idźcie sobie"?

Kolejnym stopniem debilizmu jest sposób grożenia. Otóż Desperat w swej desperacji nie zagroził, że wysadzi budynek sądu, zabije zakładników, porwie żonę, naśle mafię itp. Zagroził, że się podpali. wyobraź sobie, że ktoś stawia przed tobą ultimatum: "albo dasz mi 1000zł, albo się podpalę". Co wybierasz? Może jestem nieczułym draniem, ale ja bym mu jeszcze dopłacił, żeby się podpalił. Bo czyż to rozwiązanie nie ma samych plusów? Po pierwsze: problem szantażu z głowy. Po drugie: coś ciekawego się dzieje. Po trzecie: można na tym zarobić (pod warunkiem, że ma się przy sobie kamerę). Po czwarte: o jednego idiotę mniej.

Pan Desperat najwyraźniej minął się z powołaniem. Powinien założyć organizację mafijną i wymuszać haracze metodą "na samopodpalenie". Mógłby też stosować inne groźby: na przykład, że utnie sobie ucho, palec, wydłubie oko, złamie nos lub że zacznie palić papierosy, celem zachorowania na raka płuc.

Ale największą głupotą, matką wszystkich idiotyzmów i Kretyństwem przez duże "K" jest podejście władz do sprawy. Rozsądny i pełen zrozumienia człowiek w takiej sytuacji powinien podejść do Desperata i podać mu zapalniczkę. Tymczasem władze co robią? Negocjują. Znaczy: idą na ustępstwa, przerażeni groźbą tego, że Desperat nic im nie zrobi, niczego nie wysadzi i nikogo nie zabije. Poza, oczywiście sobą samym, ale czyż to nie jest jego prywatna sprawa?

Otóż właśnie nie! Ta idiotyczna sytuacja narodziła się z koncepcji przyjmowanej we współczesnym świecie za oczywistą, choć nie wyrażaną nigdy otwarcie: obywatel Desperat nie jest wyłącznym dysponentem swojego życia. Obywatel D. grożąc samospaleniem porywa się bowiem na własność państwową. Obywatel D. kosztował przecież Państwo kupę pieniędzy i wysiłku, i Państwo teraz robi, co może, żeby o swoją własność zadbać. Ktoś powie: nawet jeżeli to prawda, to jakie znaczenie dla Państwa ma jeden człowiek? Oczywiście żadne. Ale ponieważ dzieje się to na oczach tłumów, Państwo korzysta z okazji, żeby zademonstrować kto ma do czego prawo.

Pomyślcie: gdybyśmy konsekwentnie uznawali, że prywatny obywatel ma wszelkie prawo do własnego życia, to czy traktowanie samobójstwa jako groźbę nie wydawałoby się nam czymś dziwacznym? Tymczasem uznajemy, że Państwo ma obowiązek go ratować, zamiast stwierdzić, że nie ma prawa. Jeżeli chodzi o odebranie sobie życia przez Desperata, Władza ma prawo go co najwyżej poprosić, aby zmienił zdanie. O ile Państwo w ogóle powinno o coś prosić terrorystę...

Tak czy inaczej, pomysł z samospaleniem się jest skrajnie nieefektywny. Podpowiem, co należało zrobić: należało podłożyć bomby w samochodach tych osób, które mają realną możliwość zwolnienia żołnierzy z aresztu i załatwić sprawę po cichu. W przypadku trudności negocjacyjnych zawsze warto coś wysadzić w powietrze. Są też inne, prostsze sposoby, a w ostateczności można to komuś zlecić. Ale do tego trzeba mieć nie tylko jaja - ale i rozum.

Jaki kraj, tacy terroryści.

Chociaż w tym akurat wypadku ta niesławna polska bylejakość i nieudolność wszystkim wyszła na dobre. Oprócz aresztowanych żołnierzy. Paradoksy życia zawsze poprawiają mi humor.

wtorek, 20 listopada 2007, martin.lechowicz

Polecane wpisy

  • Świat Nikodema Dyzmy

    Z okazji przeczytania ostatniego rozdziału "Kariery Nikodema Dyzmy", dodaję niniejszym nowy wpis, w którym chciałbym podzielić się dość oczywistym spostrzeżenie

  • Zakochani w żałobach narodowych

    Znów zginęło 20 osób i prezydent przygotowuje się do ogłoszenia kolejnej żałoby narodowej.Jeżeli mu się uda, będzie to ósma żałoba narodowa od 2004 roku. Będzie

  • Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce

    "Ciemny tłum kłębił się i wyciągał ręce" - tak śpiewał kiedyś Tomasz Lipiński. Taki też obraz widziałem dziś rano, kiedy poszedłem do punktu sprzedaż

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: pff, 134.104.17.*
2007/11/20 15:28:20
Jedziesz po kolesiu jak czołg. A nie sądzisz, że on był (jest? bo nie doczytałem do końca) zwyczajnie chory? Odpuść sobie
-
Gość: tristan, *.mojasiec.com
2007/11/20 16:13:34
Hyhyhy koleś jakby żywcem wyjęty z Teorii Portali :D dzięki takim życie jest ciekawsze. Ciekawe czy żołnierze poczuli, że ktoś o nich dba i chce poświęcić życie? A swoją drogą czemu takich do Afganistanu nie posyłają? Juz to widze:
- Panowie terrosrysty, poddajta sie!! Albo sie tu żywcem spale!
A terrorysci grzecznie rządkiem wychodzą z łapkami w górze przed bunkier i oddają kałasze. To jest sposób walki. I oszczędza ludność cywilną.

Pff --> Chory, nie chory sytuacja i tak jest tak absurdalnie komiczna, że śmiech jest jedynym możliwym komentarzem.

EDIT: żle wpisałem URL i system kazał mi sie poprawić. Zrobiłem jak każą i oskarżono mnie o spam :D I w dodatku, że jestem automatem XD Jak niewiele trzeba by poprawić humor. Skąd Autor mógł wiedzieć, że istotnie jestem automatem? Tyle, że sprzedaje prezerwatywy.
Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).