Blog > Komentarze do wpisu

Świat Nikodema Dyzmy

Z okazji przeczytania ostatniego rozdziału "Kariery Nikodema Dyzmy", dodaję niniejszym nowy wpis, w którym chciałbym podzielić się dość oczywistym spostrzeżeniem, że książka jest nadal bardzo aktualna. Ten fakt daje czytającemu dużo przyjemności.

Czy to nie dziwne, że tak stara książka jest aż tak aktualna? Była przecież pisana w czasach, kiedy słowo "gówno" było uważane za tak wulgarne, że należało je w tekście "wygwiazdkować". W zachowaniu i słowach Nikodema Dyzmy przedstawiciele współczesnego pokolenia mogą już nie dostrzec prostactwa, chamstwa i buractwa, bo to, co wtedy było domeną pospolitego chama i prostaka, teraz jest powszechną normą. Do takiego właśnie stanu szczęśliwości doprowadził nas "rozwój" społeczeństwa, powszechna demokratyzacja życia i masowa produkcja absolutnie wszystkiego, z kulturą włącznie.

Z okazji przeczytania ostatniego rozdziału "Kariery Nikodema Dyzmy", dodaję niniejszym nowy wpis, w którym chciałbym podzielić się dość oczywistym spostrzeżeniem, że książka jest nadal bardzo aktualna. Ten fakt daje czytającemu dużo przyjemności.

Czy to nie dziwne, że tak stara książka jest aż tak aktualna? Była przecież pisana w czasach, kiedy słowo "gówno" było uważane za tak wulgarne, że należało je w tekście "wygwiazdkować". W zachowaniu i słowach Nikodema Dyzmy przedstawiciele współczesnego pokolenia mogą już nie dostrzec prostactwa, chamstwa i buractwa, bo to, co wtedy było domeną pospolitego chama i prostaka, teraz jest powszechną normą. Do takiego właśnie stanu szczęśliwości doprowadził nas "rozwój" społeczeństwa, powszechna demokratyzacja życia i masowa produkcja absolutnie wszystkiego, z kulturą włącznie.

Współczesnej młodzieży, która nie jest w stanie usiedzieć nad tekstem dłużej niż 10 minut polecam przeczytanie przynajmniej rozdziału ostatniego, w którym to hrabia Jerzy Ponimirski, uważany ogólnie za wariata, nie wytrzymuje i wykrzykuje następujące słowa:

"Milczeć! Sapristi! Z was się śmieję! Z was! Elita! Cha, cha, cha... Otóż oświadczam wam, że wasz mąż stanu, wasz Cincinnatus, wasz wielki człowiek, wasz Nikodem Dyzma to zwykły oszust, co was za nos wodzi, to sprytny łajdak, fałszerz i jednocześnie kompletny kretyn! Idiota, nie mający zielonego pojęcia nie tylko o ekonomii, lecz o ortografii. To cham, bez cienia kindersztuby, bez najmniejszego okrzesania! Przyjrzyjcie się jego mużyckiej gębie i jego prostackim manierom! Skończony tuman, kompletne zero! Daję słowo honoru, że nie tylko w żadnym Oksfordzie nie był, lecz żadnego języka nie zna! Wulgarna figura spod ciemnej gwiazdy, o moralności rzezimieszka. Sapristi! Czy wy tego nie widzicie? Źle powiedziałem, że on was za nos wodzi! To wy sami wwindowaliście to bydlę na piedestał! Wy! Ludzie pozbawieni wszelkich rozumnych kryteriów. Z was się śmieję, głuptasy! Z was! Motłoch!..."

Te słowa w książce adresowane były do przedstawicieli najwyższej władzy państwowej i arystokracji. O ileż bardziej należałoby je skierować dziś do ludzi, który w myśl tyleż pięknej, co idiotycznej idei demokracji, wwindowują podczas wyborów na piedestał osobników, przy których Nikodem Dyzma wydaje się mężem stanu!

No bo dajmy na to: były premier Jarosław. Nie zna żadnego języka, nie wie, że marihuana powstaje z konopii, ale za to potrafi powiedzieć "spieprzaj dziadu" jak trzeba - ileż tu podobieństw do Nikodema! O ekonomii były premier wie jeszcze mniej niż Dyzma. A co do wyglądu... ach, wygląd pomińmy litościwym milczeniem.

Śmiałem się więc razem z wariatem hrabią Ponimirskim, czytając ten ostatni rozdział. Śmiałem się z dziennikarzy, którzy wynieśli na rękach Andrzeja Leppera do godności premiera, czym dowiedli, że ich moralność niczym się od moralności Dyzmy nie różni. Bo i dla niego, i dla nich, zysk i własna korzyść są jedynym co się liczy, a zasady moralne i ogólna przyzwoitość nie mają żadnego znaczenia. Śmiałem się z tych wszystkich, którzy powtarzali jeden za drugim, jak owce, że "Jarosław Kaczyński genialnym strategiem jest", zupełnie tak jak w książce Dołęgi-Mostowicza powtarzali, że "Nikodem Dyzma wielkim mężem stanu jest".

A najbardziej śmiałem się z tych milionów wyborców, którzy uważają się za w miarę rozsądnych, oczytanych i rozumnych ludzi, a w rzeczywistości są - powiedzmy to sobie w końcu otwarcie - tępymi idiotami, którzy wierzą w populistyczne frazesy jakiegoś kretyna tylko dlatego, że kretyn ów bardzo poważnie wygląda w garniturze. Są to ludzie, którzy błagają o to, żeby człowiek potraktował ich jak stado baranów, jak niezdolną do samodzielnego myślenia hołotę, a potem rozpływają się w zachwycie nad jego wielkością.

Bo Dołęga-Mostowicz w "Karierze Nikodema Dyzmy" wskazuje palcem nie tyle ludzi pokroju "prezesa Banku Zbożowego", co rzeszę tępych (choć sympatycznych) osłów, którzy sobie takich żałosnych bohaterów tworzą.

Pozostaje chyba tylko zostać wariatem w rodzaju hrabiego Ponimirskiego. Ryknąć ze śmiechu, jęknąć z obrzydzenia i raz na jakiś czas powiedzieć głośno i bezczelnie prawdę, która zbulwersuje, zgorszy i obrazi. Tak to już niestety z prawdą bywa. Może to głośne mówienie prawdy w poprzek nikogo nie przekona, ale jakże wspaniale odświeża powietrze!

A propos prawdy - grałem parę razy w grę o nazwie "Malarky" (w angielskiej wersji). W wielkim skrócie, gra polega na tym, że dostajemy trudne, nieznane słowo i po kolei każdy mówi głośno, co to słowo znaczy. Tylko jedna osoba w grupie zna prawdziwą definicję, reszta musi wymyślać niestworzone historie. I teraz, chodzi o to, żeby przekonać jak najwięcej osób, że to właśnie twoja definicja jest tą prawdziwą (czyli: "moja racja jest racja najmojsza").

Radzę pograć - nie dość, że gra jest wesoła, to jeszcze pouczająca. Na przykład szybko zorientujecie się, jak często prawda jest zupełnie nieprzekonująca.

piątek, 22 lutego 2008, martin.lechowicz

Polecane wpisy

  • Polemika

    W samym środku listopada ubiegłego roku napisałem felieton pod tytułem "W Polsce zmienia się tylko bieliznę" i opublikowałem go na portalu Interia360. O dziwo,

  • Prawo do niegodnej śmierci

    Zdawałoby się, że to będzie zwykły, zimny, szary wtorek, nudny jak życie w Unii Europejskiej, a tu proszę, miła niespodzianka: oto na Placu Wolności w Łodzi poj

  • W Polsce zmienia się tylko bieliznę.

    Dziś rano w Salonie Politycznym Trójki wystąpił pan Eugeniusz Grzeszczak. Kto to jest? Nie mam bladego pojęcia. Najprawdopodobniej nikim szczególnym, skoro się

TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
Gość: prostyczłowiek, *.nysa.punkt.pl
2008/03/16 21:54:05
Ostro.
-
Gość: Kaźmirz, *.tktelekom.pl
2008/04/13 09:54:53
Martinku kochany! Jeśli zagląda tu jakaś młodzież i czyta więcej niż pierwsze zdanie Twojego wpisu świadczy to dobitnie o tym, że jest w stanie siedzieć nad jakimś tekstem dłużej niż 10 minut, więc zachęcanie takich osób do przeczytania jednego rozdziału mija się z celem. Nawet jeśli taki osobnik tu zabłądził, nawet jeśli ktoś by go torturami zmusił do przeczytania tego, co napisałeś i tak by książki nawet kijem nie dotknął.

Przedstawicielka młodzieży współczesnej.
-
Gość: Bóg Najwyższy, *.77.classcom.pl
2008/05/19 13:19:37
Koleś, jesteś całkiem z dupy. Twoja krytyka religii jest bez sensu, jest oparta na stereotypie bogatego proboszcza (są bogaci, są biedni! Pomagają, nie pomagają! Jest różnie!). Uderza też nieznajomość podstaw wiary, bo tu nie chodzi o charytatywność, ale o "miłość", jakkolwiek specyficznie pojętą. Ale żeby to wiedzieć, trza by było coś przeczytać, co ma na dodatek przypisy i raczej mało dialogów.
Ale próbuj! Ja w Ciebie wierzę!
-
Gość: Wojciech, *.chello.pl
2009/11/11 21:55:19
"Tyle tych książek czytasz, a taki głupi jesteś", jakoś tak brzmiał ten cytat z jednej polskiej komedii. Piszesz beznadziejnie i na dodatek nie trzymasz się faktów, bo to Lech Kaczyński, będąc prezydentem Wawy, przegonił natretnego osobnika, który oskarżał prezydenta, o rzeczy, na które nie miał wpływu. To tak dla przypomnienia. I to właśnie ty, jeteś elementem tego motłochu, choć nawet tego nie widzisz.
-
Gość: , *.tzf.com.pl
2013/08/23 11:48:16
Ten tekst, to raczej jak w mordę strzelił do Twojego guru Tuska pasuje, postkomuszy żydku drogi.
Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).