Kategorie: Wszystkie | Wszystko, co mam do powiedzenia
RSS

Wszystko, co mam do powiedzenia

czwartek, 18 stycznia 2007
Zauważyłem ciekawą zależność: okazuje się, że ludzie którzy jedzą i piją wszystko, nie przejmując się czy to zdrowe czy nie, są zwykle zdrowsi i silniejsi od tych, którzy liczą kalorie, badają skład i patrzą czy to "zdrowe".

Nie mówię tutaj o osobach, które żrą nadgniłe parówki z Biedronki i popijają kwasem solnym - ot, jedzą co lubią, piją Coca-Colę, chadzają do McDonalda i nie przejmują się. Są też całe rzesze kobiet, które Coca-Coli nie tkną (bo niezdrowa i zęby po niej wypadają), McDonald's omijają z daleka (bo skrajnie niezdrowy) i byle czego w sklepie nie kupią (bo zawiera E-354). Piją za to namiętnie jogurciki (bo zdrowe) i herbatki (bo bardzo zdrowe). I ziółka. I przeważnie chorują częściej niż hamburgerowcy i pepsicolowcy.

Możliwe, że wytłumaczeniem tego zjawiska jest to, że nie ważne co się je i pije, tylko ile się człowiek tym wszystkim przejmuje. Gdyby Ministerstwo Jedzenia i Picia (nie znam dokładnej nazwy, ale w Polsce są ministerstwa od wszystkiego, więc tym na pewno też się jakieś zajmuje) miało więcej rozumu i odwagi, umieszczałoby na żywności naklejki (podobne jak na papierosach) o treści:

Ministerstwo Czegoś-Tam ostrzega:
Przejmowanie się jest przyczyną wielu groźnych chorób!

Kiedy byliśmy dziećmi uczono nas, że warto w życiu być odważnym. Ale niektórzy z nas uznali to za bajkę i stwierdziło, że lepiej w życiu się bać: w tym wypadku jedzenia. Albo zarazków. Albo picia po kimś z kubka. Albo wolnego rynku i kapitalizmu. Albo głosowania na Janusza Korwin-Mikkego. Albo czegokolwiek, co wiąże się z jakimkolwiek ryzykiem.

Doświadczenie wydaje się wskazywać na to, że ci, którzy nie boją się i ryzykują mogą wiele zyskać. Mogą też i stracić - na tym właśnie polega ryzyko. Ale ci, którzy nie ryzykują tracą zawsze. Może więc dobrze by było cofnąć się do czasów dziecięcych i przypomnieć sobie te wszystkie bajki, w których odwaga wygrywała. Bo może bajki miały rację?

Póki co nie widać, żeby bajki miały rację, bo w społeczeństwie wytworzyła się idiotyczna moda na słabość i strach. Ludzie, zamiast iść w stronę odwagi i siły, postanowili uznać się za słabych i tchórzliwych, poddać się od razu w walce o siłę i odwagę - i mieć raz na zawsze święty spokój. Nic dziwnego, że w tej sytuacji tacy ludzie widzą wszędzie zagrożenia (niezdrowa żywość! zarazki! dziki kapitalizm! gwałciciele! żydzi! masoni! kaczyńscy!) i podchodzą do wszystkiego z myślą, że "na pewno sobie nie poradzę". To ci właśnie ludzie oddają władzę w ręce tego, kto obieca, że o nich zadba. W jaki sposób zadba? No w taki, że zabierze przemocą silnym i odważnym, by dać słabym i tchórzliwym. W takiej sytuacji rzeczywiście wychodzi na to, że opłaca się być słabym, tchórzliwym i głupim...

Mimo wszystko, pozwolicie państwo, że nie skorzystam.
Ja tam wierzę w bajki.

Pozdrawiam,

piątek, 05 stycznia 2007
Zwykle - a może nawet nigdy - tego nie robię, ale w tym wypadku czuję, że muszę zrobić wyjątek: zacytuję tutaj całość komentarza do wpisu w blogu Rafała Ziemkiewicza. Jego autorem jest Nat. Po prostu Nat. Kim jest Nat? Nie wiadomo. Brak bliższych informacji, więc ani go zapytać o pozwolenie, ani podziękować ani nic. Mimo wszystko, żeby tak wesoły komentarz się nie zmarnował, umieszczam go tutaj w całości.

PS. A jednak to nie Nat jest autorem. Nat nieprzyzwoicie i bezwstydnie zacytował na blogu tekst kogoś innego, nie podając informacji o autorze. Ale autor się znalazł, jest nim niejaki(a) Matka Kurka (przy czym nie wiadomo, czy jest to Matka o nazwisku "Kurka", czy też matka kogoś, kto się nazywa "Kurek"). Ale to nie jest istotne. Ważne jest, że ten i inne teksty Matki można znaleźć na stronie: http://www.matka-kurka.net/.


Nie wystarczy, że 2006 to był wyjątkowy rok, takiego nie mieliśmy od 17 lat!

Pierwszy raz od 17 lat do marszałka sejmu wpływa wniosek, aby Jezusa Chrystusa ogłosić królem, a na komendzie można zamówić taxi lub pizzę. Wszystko zaczęło się od kampanii partii zwanej żartobliwie prawem i sprawiedliwością, pod wdzięcznym tytułem „My dotrzymujemy słowa”. W ramach my dotrzymujemy słowa, jeśli mój brat zostanie prezydentem, ja nie zostanę premierem, premierem został atrakcyjny Kazimierz, pierwszy produkt medialny w Europie Środkowej. Rodzime Truman Show potrwało pół roku, w tym czasie w ramach my dotrzymujemy słowa w kwestii taniego państwa, powstało najwięcej w historii wolnej Polski nowych ministerstw i sekretarzy stanu, z ministerstwem śledzi i morza na czele, mamy najwięcej w historii Polski marszałków sejmu i senatu oraz 4 wicepremierów. Dwukrotnie TK zanegował ustawy przegłosowane w odstępie kilku miesięcy, co jest absolutnym rekordem. Mięliśmy w ciągu roku 3 rządy, w ramach tych samych partii 3 rodzaje koalicji na trzech różnych pakietach umów, do tego dwóch premierów, pięciokrotnie był wymieniany minister finansów. Jeśli mój brat zostanie prezydentem, ja jednak zostałem premierem, ponieważ premier, który ma 78% poparcia społecznego był za słaby, wymieniliśmy go na premiera, który ma 33% poparcia, a premier który miał 78% poparcia przegrał wybory na prezydenta Warszawy.

Pierwszy raz od 17 lat Polska zobaczyła masówkę, 160 cmkompleksów spędziło słuchaczy radiowęzła z Torunia do stoczni i uroczyście przysięgało nie rozmawiać z Lepperem, po czym polazły i gadało, ale o tym za chwilę. Pierwszy raz od 17 lat w ministerstwie sprawiedliwości w randze wiceministra zasiadł sędzia stanu wojennego i w randze ministra koordynatora komunistyczny prokurator z lat 70. Takiej kadry nie miał nawet Leszek Miller. Na fali rewolucji moralnej marszałkiem sejmu, a następnie premierem wybrano 4 krotnego recydywistę, członka powołanej przez SB grupy politycznej, na co dokumenty widział brat. Premiera recydywistę zdymisjonowano za warcholstwo, co było ewidentnym chamstwem, by następnie w nocy bez kamer tuż po projekcji filmu o JPII wskrzesić i wsadzić na szczyty władzy. Od 17 lat nie mieliśmy w rządzie koalicyjnym klubu, który w ponad 50% składa się z oskarżonych lub skazanych prawomocnymi wyrokami posłów. Znajdziemy w IV RP odnowy moralnej: posła pedofila, posłankę skazaną za fałszowanie przepustek więziennych, europosła oskarżonego o gwałt, rodzimego posła oskarżonego o gwałt, jego żonę oskarżoną o defraudacje, posłankę, która zasłynęła jako operatorka scen korupcyjnych, a następnie została skazana przez komisję etyki i ta sama komisja uniewinniła posłów korumpujących posłankę. Znajdziemy posła wyrzuconego z klubu PiS za jazdę po pijaku, jest poseł wywalony z SO za awantury w dyskotece, jest również poseł powołujący się na znajomości z ministrem sprawiedliwości w czasie egzekucji komorniczej, za co został wywalony z SO, cały ten kwiat polskiego parlamentaryzmu tworzy koalicyjne koło narodowo - ludowe.

Pierwszy raz od 17 lat minister sprawiedliwości 80% czasu pracy poświecił na konferencje, pierwszy raz minister pokazał społeczeństwu jak się niszczy dokumenty przy okazji sprawy politycznej, gdzie o 6.50 prokuratura wkroczyła do PZU na wniosek posła Kurskigo, członka sztabu wyborczego PIS, który oskarżył Donalda Tuska o fałszerstwa polegające na kupowaniu bilbordów od PZU. Jak się okazało nie było ani jednego świadka potwierdzającego słowa Kurskiego, firma obsługująca PZU obsługiwała PIS nie PO, a sędzią w tej sprawie był minister, który był szefem kampanii wyborczej PiS. Sprawę umorzono, poseł Kurski błaga na kolanach o ugodę. To samo ministerstwo sprawiedliwości w ciągu roku zresocjalizowało Rywina, wypuściło Jakubowską i Jakubowskiego, łamiąc prawo aresztowało Wąsacza, nie wyjaśniło ANI JEDNEJ SŁYNNEJ AFERY łącznie z afera Rywina, którą obecny minister jako członek komisji pono rozwiązał w ułamku sekundy, tylko ówczesne władze blokowały śledztwa.

Pierwszy raz od 17 lat rząd, który popierał lustrację zamknął do spółki z klerem usta księdzu Sakowiczowi, prezydent podpisał wadliwą ustawę lustracyjną, a następnie sam znowelizował ją do poziomu ustawy, która obowiązywała wcześniej. Nie złapano ani jednego członka układu, nie odebrano emerytury ani jednemu ubekowi, za to opluto wielu opozycjonistów, w tym nieżyjących jak Jacka Kuronia i uczynił to człowiek, który nie spędził ANI JEDNEGO DNIA W KOMUNISTYCZNYM WIEZIENIU, A W CZASIE STANU WOJENNEGO JAKO JEDYNY OPOZYCJONISTA Z KREGU WAŁĘSY SIEDZIAŁ U MAMUSI POD PIERZYNĄ. Na tym tle pokazuje się najbardziej czytelny podział w IV RP. Komuniści dzielą się na pisowych i pozostałych, z tym, ze pisowi tacy jak Gierek, Jasiński, Kryże, to dobrzy komuniści, pozostali są z układu. Z układu są też wszyscy członkowie opozycji i media, z tym, że w tym wypadku ważny jest kontekst i przydatność „układowa”. Znany polityk opozycji najpierw dostał propozycję objęcia rządu IV RP, potem ogłoszono go mordercą demokracji, by znów zaproponować mu miejsce w rządzie.

Pierwszy raz od 17 lat rząd, który nie zrobił nic w kwestiach gospodarczych, nie wydał najmniejszego dokumentu, choćby najniższej wagi regulującego jakikolwiek obszar gospodarczy, okrzyknął się twórcą 1 punktowej inflacji i PKB na poziomie 5 pkt. Pierwszy raz szef kancelarii prezydenta, który wyleciał z niej za prowadzenie spółki z baronem SLD Nawratem, która to spółka jest ulubieńcem prokuratora, po kilku miesiącach karencji został szefem doradców premiera.

Pierwszy raz od 17 lat ministrem spraw zagranicznym jest kierowniczka magla, która nie odróżnia dwóch najważniejszych dla Polski traktatów regulujących stosunki z sąsiadami. Pierwszy raz od 17 lat ośmiu ministrów spraw zagranicznych, a więc wszyscy, uznali polską politykę zagraniczną za szkodzącą i ośmieszającą kraj. Nigdy dotąd w historii 17 letnich zmagań z demokracja, prezydent nie odwołał spotkania na szczycie tłumacząc się rozwolnieniem wywołanym artykułem w niemieckim brukowcu. Nigdy dotąd polski premier nie żebrał o 4 minuty rozmowy z prezydentem USA by w jej trakcie oddać z wdzięczności 1000 polskich żołnierzy na misję „pokojowe”. Nie zdarzyło się od 17 lat, aby polski premier musiał się tłumaczyć w Brukseli, że Polska nie jest krajem antysemickim, w którym króluje homofobia i nigdy podobnych tłumaczeń nie uznano za sukces dyplomatyczny. Nie zdarzyło się w wciągu 17 lat by prezydent wygłosił 2 minutowe orędzie, oznajmiając, że nie rozwiąże parlamentu. Nie było takiego przypadku by ministrem edukacji został szef organizacji, której obecni, przyszli lub byli członkowie palili pochodnie w kształcie swastyk, udawali kopulację z drzewem, oraz miedzy sobą. Nie pamięta Polska takiego przypadku, by członkowie koalicyjnego rządu, podawali rękoma weterynarzy środki wczesnooporonne przeznaczone dla bydła kobietom zgwałconym przez innych członków. Nie miał nigdy miejsca taki przypadek by premier i prezydent z tytułami naukowymi tak kaleczyli język polski, mówiąc „włanczam”, „som”, „świętobliwość Biskup Rzyma”, oraz mlaskali, oblizywali wargi, odbijali w kułak, a pierwsza dama zasuwała do samolotu z reklamówką. To był najciekawszy rok od 17 lat, polskie władze w ciągu roku wykreowały i sprzedały taki wizerunek Polski, który świat pamięta z początku XIX wieku. W ciągu tego roku nasze stosunki z Niemcami, UE i Rosja zatoczyły koło i wróciły do czasów Układu Warszawskiego i RWPG. W ciągu tego roku wystąpiła największa fala emigracji od czasów stanu wojennego. Z 3 mln mieszkań nie powstało ani jedno w ramach programu rządowego, z setek kilometrów autostrad w przyszłym roku powstanie sześciokilometrowy odcinek a stadionu narodowego w Warszawie nie będzie, ponieważ wygrał niewłaściwy kandydat. Cały ten dorobek nazywa się IV RP, której nie ma na żadnej mapie świata, a powstał ten twór chorej wyobraźni w efekcie rewolucji moralnej, która skalą, siłą i zapachem przypomina szambo spuszczone z Giewontu do Jastarni. To był rok bliźniąt na kaczych nogach. Dziękujmy Bogu, że go przetrwaliśmy i prośmy, by już nigdy więcej dobry Bóg podobnych dowcipów nam nie robił. Niech chociaż pierwsza dama kupi sobie torebkę, a pierwszy strateg solidny klej do protez. Do gospodarki nie mieszajcie się jak przez ostatnie 12 miesięcy, a jakoś to przetrwamy, braciszkowie bosy, partyzanci kwatermistrze, komisarze spółdzielczy, pionierzy, kołchoźnicy, rewolucjoniści moralni w walonkach.

Nat
2007-01-04 18:50:08

Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).