Kategorie: Wszystkie | Wszystko, co mam do powiedzenia
RSS

Wszystko, co mam do powiedzenia

poniedziałek, 28 sierpnia 2006
Douglas Adams napisał w "Autostopem przez Galaktykę", a raczej powiedział ustami jednego ze swoich bohaterów, że ludzie mają niezrozumiałą tendencję do mówienia rzeczy oczywistych. Przykład: idą dwaj faceci ulicą, nagle zaczyna padać deszcz i jeden mówi do drugiego: "o, deszcz pada". Albo leżą dwie panny na plaży, 35 stopni w cieniu, i nagle jedna mówi do drugiej: "ale gorąco". No na miłość boską: czy ta druga o tym nie wie? Po cholerę o tym informować? Albo jadą ludzie samochodem, nagle mijają tabliczkę z napisem "Kraków", z wielkim godłem Krakowa powyżej (nie da się nie zauważyć) i wtedy jeden mówi: "jesteśmy w Krakowie". No fakt, jesteśmy. Brawa za spostrzegawczość i błyskotliwość. Powinien też dodać: "jedziemy samochodem" albo "ziemia jest okrągła".

Nie wiem czy to ludzkość stępiała, czy to mnie się mózg zbytnio pofałdował, ale od jakiegoś czasu bardziej niż zwykle irytują mnie przejawy braku wyobraźni, empatii, zdolności wnioskowania, kojarzenia faktów i dedukcji u bliźnich. Objawy te zwane są potocznie głupotą, ale wolałem użyć precyzyjniejszego opisu, jako że niektórzy są do tego stopnia głupi, że nie rozumieją nawet znaczenia słowa "głupota". Nie mówię tu oczywiście o tobie, drogi czytelniku, oczywiście, że nie chodzi o nikogo z nas. To nie my. To oni.

Wracając do tematu: co jest przyczyną wygłaszania owych błyskotliwych uwag o tak niezwykłych walorach informacyjnych? Myślę, że odpowiada za to jedna z dwóch rzeczy: brak wyobraźni albo niepohamowana chęć gadania. To pierwsze jest domeną mężczyzn, to drugie kobiet. Chociaż właściwie... czy ja wiem? Po krótkim przemyśleniu, zmieniłem zdanie i stwierdzić muszę, że obie te ułomności są domeną kobiet. Wie to dobrze każdy Bogu ducha winny kierowca, który miał okazję widzieć poczynania niektórych pań za kierownicą. Przy czym nie mówię tu o wyjątkach (bo znam też znakomite kobiety-kierowców), ale o ogóle. A na ogół to kobietom zwykle brakuje wyobraźni, albo też mając ją, nie umieją właściwie użyć, albo umiejąc używać, nie chcą tego robić, albo też po prostu są głupie i tyle. I potem jedna z drugą irytuje człowieka bezmyślnymi uwagami albo zamęcza trajkotaniem o rzeczach tak nudnych, że oglądanie obrad Sejmu wydaje się bardzo atrakcyjną alternatywą w porównaniu.

Nie żebym się uwziął tutaj na kobiety - zdarzają się przecież też mężczyźni chorujący na genetyczny brak wyobraźni, co jest szczególnie żałosne i upierdliwe. Kiedy taki zamęcza cię opowieściami, które w jego mniemaniu są niezwykle zajmujące, ale przez swój chroniczny brak wyobraźni nie domyśla się, że dla wszystkich innych są one w najlepszym razie zupełnie niezrozumiałe, kiedy więc opowiada, że Rysiek z Władkiem poszli do Józka, a tam Ola z Frankiem siedzą i oglądają zdjęcia z Chorwacji, a ty nie znasz Władka, Józka, Oli ani Franka i gówno cię teraz obchodzi Chorwacja, bo akurat się zaczyna twój ulubiony serial w telewizji - to wtedy właśnie pojawia się w tobie nagłe uczucie litości, i zaczynasz poważnie się zastanawiać czy nie odstrzelić mu tego pustego, bezmyślnego łba z Magnum kaliber 44, żeby się chłop dłużej nie męczył, a wszyscy jego znajomi i krewni, po krótkim żalu spowodowanym wydaniem kilkuset złotych na koszty pogrzebu, doznali wielkiej i długotrwałej ulgi.

Takiego też szczególnego uczucia litości doznaję czasem i ja, gdy obcuję z ludźmi obu płci, którym nie chce się zadać sobie minimum trudu i zastanowić  się szybciutko, czy to, co właśnie zamierzają powiedzieć, jest w ogóle sens mówić. Bo może to będzie śmieszne, że boki zrywać, ale tylko dla tego, kto to mówi. Albowiem dobrze jest pomyśleć przed powiedzieniem czegoś po co się to mówi. Bo inaczej rozmowa może zmienić się w zbiór monologów, gdzie każdy coś mówi, a nikt nikogo nie słucha. Można się wtedy co prawda wygadać, ale nic poza tym. Niektórym to zupełnie wystarcza - mi nie. Ja jestem miłośnikiem rozmowy, dialogu i kontaktu w obie strony. Jestem gorącym zwolennikiem trybu full duplex. Ci, co jeszcze tego nie próbowali - radzę spróbować. Chociaż wiem, że może to być niełatwe, zwłaszcza jeżeli ktoś latami praktykował kontakty bilateralne polegające na tym, żeby gadać jak najdłużej i jak najgłośniej, dopóki ktoś inny cię nie zagłuszy i będziesz musiał znów czekać na swoją kolej.

No, powiedziałem swoje. Teraz chętnie posłucham co wy macie do powiedzienia - proszę, sypcie komentarzami jak z rękawa.

Wielu długich, wartościowych i przede wszystkim dwustronnych rozmów życzy wam wszystkim,

Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).