Kategorie: Wszystkie | Wszystko, co mam do powiedzenia
RSS

Wszystko, co mam do powiedzenia

środa, 17 października 2007
Na stronie www.egzorcyzmy.katolik.pl znalazłem artykuł pod tytułem "Uwaga na fałszywych egzorcystów". Ostrzega on przed egzorcystami niecertyfikowanymi, nielicencjonowanymi i działającymi w szarej strefie.

Najbardziej spodobało mi się zdanie: "zły duch - czego dowodzi praktyka - nie opuści opętanej lub dręczonej osoby jeśli egzorcyzmów podejmuje się osoba nieupoważniona, (...) a nawet kapłan nie posiadający mandatu biskupa".

Widzicie co za czasy? Dziś nawet demony wymagają upoważnień, mandatów i koncesji. Egzorcysta nielegalny nie zadziała, bo piekło się zbiurokratyzowało i od kandydatów na opętującego ducha nieczystego wymaga się przed wyjściem, żeby sprawdziły czy egzorcysta ma odpowiednie upoważnienia. Wcześniej w piekle był burdel, a teraz jest porządek jak w niebie.

Dziś wyganianie demona wygląda mniej więcej tak:

- Duchu nieczysty! - krzyczy egzorcysta, cały mokry od święconej wody. - W imię Jezusa rozkazuję ci, opuść to ciało! Apage satanas!
- Proszę okazać upoważenienie - mówi spokojnie demon.
- Co?
- Legitymację albo coś.
- A może być upowaznienie od biskupa?
- A jest na nim pieczątka kurii?
- Jest.
- Proszę pokazać. A rzeczywiście. No to wszystko w porządku. Przepraszam za kłopot i wychodzę. Co złego to nie ja.

Kolejna wygrana bitwa w batalii pomiędzy człowiekiem a papierem. Teraz, się okazuje, papier wygrywa nawet z demonami. Takie czasy.

Egzorcysta z szarej strefy,
poniedziałek, 15 października 2007
Parę miesięcy temu napisałem informację o tym, że powstał nowy kościół o nazwie: Kościół Brutalnych Chrześcijan. Mówiąc w dużym uproszczeniu są to ludzie, którzy trzymają się Biblii, są oddani Bogu i klną ile wlezie.

Echo poszło po internecie. Oczywiście nie aż takie jak po opublikowaniu "Dobrej Czytanki według zioma Janka", ale gdzie tam porównywać moje biedne informacje prasowe do ich zaawansowanego marketingu. Kiedy spotkałem ich na SLOT'cie i zapytałem czy powiedzieliby coś do Odwyku (podcastu, który prowadzę), poprosili mnie o wizytówkę. Oczywiście ulotniłem się czerwieniejąc ze wstydu wobec takiego profesjonalizmu.

Widzicie, w jakich czasach przyszło nam żyć? Bez wizytówki nie pogadasz teraz nawet z ludźmi, którzy wydali "tłumaczenie" Biblii, w którym piszą: "Jezus zmachany podróżą, glebnął se przy studni, a tu wbija się samarytańska laska, żeby nabrać wody". Może i piszą rzeczy w stylu: "joł, ziom, obczaj Jezusa. Przeleszcz z niego, chociaż czasem nie kminię co do mnie nawija, joł", ale jak przychodzi co do czego, obowiązują wizytówki, krawaty i public relations. Nie pytajcie mnie nawet co o tym wszystkim myślę, bo jeszcze bym przypadkiem obraził parę fajnych osób.

Mój Kościół Brutalnych Chrześcijan jest daleko mniej znany i przyznaję się bez bicia, że nie istniał, kiedy napisałem o nim newsa. Co nie znaczy, że nie powinien był istnieć. Owszem, powinien, i pewnie dlatego zaistniał. Bo na przykład pojawiła się wizytówka Kościoła Brutalnych Chrześcijan! Nie wiem skąd się wzięła. Daję słowo, że to nie ja. Na liście wizytówek, w kategorii "Kultura/Religia" Kościół Brutalnych Chrześcijan jest tuż przed Kościołem Chrześcijan Baptystów. To piękne i zaszczytne miejsce. Uważam tylko, że jest w złej kategorii. Powinien znajdować się w dziale: "Brak kultury/Religia".

Swoją drogą nie miałbym nic przeciwko temu, gdyby faktycznie pojawił się taki ogólnopolski ruch. Zryw młodzieży, studentów oraz ludzi, którzy są wkurzeni do czerwoności tym jak mdła, nudna i zniewieściała jest polska rzeczywistość kościelna i mieliby ochotę na odrobinkę mocnego, męskiego radykalizmu. Którzy mieliby chęć na takie chrześcijaństwo, które wali ręką w stół, krzycząc "wiem, czego chcę!". Takie, które chce zmieniać świat, a nie tylko znaleźć sobie w nim przytulny kącik. Takie, które jak trzeba to i zaklnie, i w dupsko przywali. Takie, które przejmuje się bardziej tym, że ludzie toną w gównie, niż tym, żeby sobie nie pobrudzić rąk w myśl hasła: "czystość, czystość uber alles!"

Całkiem niezły byłby to ruch społeczny, nie? Kościół Brutalnych Chrześcijan kontratakuje!

A znam takich - i jest ich naprawdę dużo - którzy stwierdziliby z oburzeniem, że Martin to z pewnością nie jest chrześcijaninem. Dlaczego? Bo napisałem "gówno". Bo wiecie, według nich Jezus będzie oceniał, kto wejdzie do nieba na podstawie tego, czy używałeś brzydkich wyrazów:

- Synu, czy mówiłeś "gówno", "dupa" i "ch*j"?
- Tak, Panie. Mówiłem.
- To spi***j!

Jakbym nie wiedział ile w tym jest hipokryzji, to byłbym pod wrażeniem czystości człowieka, który nie widzi większych problemów w życiu niż mówienie "dupa". Pamiętam, że coś takiego było wielkim, skandalicznym grzechem gdzieś pomiędzy przedszkolem, a podstawówką. I to jest, zdaje się, poziom umysłowy chrześcijan, którzy za takie plugastwa piętnują, potępiają i wyrzucają z kościoła. Jezus mówił kiedyś do uczonych w Piśmie: "przecedzacie komara, a połykacie wielbłąda". Ciekawe co by dziś powiedział?

I dlatego twierdzę, że nawet jeżeliby Kościół Brutalnych Chrześcijan nie istniał, to istnieć powinien. Przynajmniej wirtualnie. Uważam, że na polskiej scenie religijno-kościelnej jego obecność jest wręcz nieodzowna. Bo skoro Dobra Czytanka wg zioma Janka ma prawo bytu, to czemu Kościół Brutalnych Chrześcijan ma nie mieć?

I tym optymistycznym akcentem kończąc, do propagowania myśli chrześcijańskiego brutalizmu zachęcam, albowiem in risu veritas. Do widzenia.
Masa Krytyczna - bulwersujący, irytujący, skandalizujący blog gadany (mp3).